Uhtred tym razem w roli rycerza doskonałego

Nic nie wieści końca sagi

Bernard Cornwell przez długi czas nie uciszał plotek jakoby saga o Bebbanburg zmierzała do niechybnego końca. Nic bardziej mylnego, okazuje się bowiem, że historia nabiera nowego tempa, a przygody Uhtreda zdają się nie mieć końca. W Miecz królów. Wojny wikingów. Tom 12 pojawiają się nowe wątki Wikingów, którzy non stop prowadzą swoje walki, tym razem nie poprzestając na przeciwnikach z jednej strony, ale wrogo nastawiając się zarówno do ludzi z południa, jak i z północy. Główny bohater nie będzie miał ani chwili na odpoczynek, a jego ukochana ojczysta ziemia, chociaż odzyskana tom wcześniej ze szponów złego władcy, nie będzie miała spokoju i trzeba non stop walczyć o jej utrzymanie. Tym razem potyczki będą miały charakter wojny podjazdowej, z kryminalną zagadką w tle. Rozpocznie się dość niewinnie, od śmierci kilku rybaków na nabrzeżu. Poza Uhtredem nikt nie będzie w tym upatrywał zbliżającej się wojny. Ten jednak, nauczony wydarzeniami z przeszłości, podejmie natychmiastowe działania, które będą się początkowo sprowadzały do znalezienia nowych sprzymierzeńców i przygotowania się na atak ze strony nieznanego wroga. By tak się stało należy znów wykonać trudne zadanie, które (wiadomo!) może udać się tylko Uhtredowi.

W tej odsłonie bohater pomoże żonie angielskiego króla, Edwarda, która według niego jest zagrożona ze strony przyrodniego syna, który czai się na jej koronę. Postanawia nie dość, że rozwikłać za nią trudną do rozgryzienia sprawę, to jeszcze unaocznić spisek przeciwko niej. Ręce pełne roboty, a w tle przecież nadal pozostaje Bebbanburg, które będzie zaatakowane lada dzień. Czas się kurczy, sił brakuje, ale ostatecznie, po kilku westchnięciach i zaprzepaszczonej nadziei odnośnie upragnionego odpoczynku, Uhtred ruszy do roboty. Po swojemu, z należyta butą i chęcią obcinania głów. Fani serii będą bardziej niż zadowoleni.

Mroczny kryminał z chwilami przerażenia


Od samego początku tomu mamy wrażenie, że goni nas czas, którego mamy zdecydowanie za mało, by wykonać wszystkie potrzebne nam zadania. Atmosfera zagęszcza się, ponieważ przez większość stronic Uhtred będzie brnął powoli, na oślep, nie do końca zdając sobie sprawę z tego co uda mu się ugrać. Oczywiście nie zabraknie klasycznych zwrotów akcji, w których furia bohatera i jego tendencja do psucia rzeczy i mącenia sytuacji przybierze najgorszy z możliwych obrotów. Z jednej strony rozgoryczony wiecznymi niepowodzeniami, z drugiej związany daną przysięgą dociera do momentu, który czytelnicy lubią najbardziej, chwili, w której Uhtred denerwuje się potężnie i wszystko, co będzie robił załatwi za pomocą broni, a nie dyplomacji.

Sam bohater zmieni się nie do poznania w kilku sytuacjach, a napędzi go z pewnością śmierć jednego z bohaterów serii. To doprowadzi nie tylko do nowej, bardzo ciekawie rozpisanej przyjaźni, ale również do smakowicie rozrysowanej batalii finałowej.

Background obraz autorstwa freepik - www.freepik.com

Post Author: Sabina