O bestialstwie bez pytania o moralność

Tajemnice Sobiboru i Bełżca

Płuczki. W poszukiwaniu żydowskiego złota to reportaż Pawła Piotra Reszki, niezwykle trudny w tematyce i, co ważne oraz godne pochwały, stroniący od oceny moralnej. Publikacja w całości poświęcona jest kradzieżom z miejsc po byłych obozach koncentracyjnych na południowym-wschodzie Polski – w Sobiborze i Beżłcu, nie tylko przez miejscowych, ale po jakimś czasie również przybywających w te rejony grup mężczyzn, gotowych do czynienia tego samego. Wstrząsającym dla czytelnika może być fakt, iż ten proceder trwał aż do połowy lat 80. XX wieku. Autor wybiera niezwykle trudny, ciężki temat, który po dziś dzień jest pomijany w rozmowach nie tylko lokalnych, ale również w powszechnym dyskursie publicznym. Współcześnie wszystkie opisane przez Reszke zachowania powinny być uznawane za okropne, godne pohańbienia, a nawet więzienia lub zadośćuczynienia finansowego czy moralnego. Paradoksalnie nie wszyscy zgadzają się z tym zdaniem.

Miejscowości, które odwiedza autor w poszukiwaniu odpowiedzi na pytania o zasadność zachowań “płuczek” to ciche, senne wioski, w których prawie nikt nie chce rozmawiać. Jedni boją się osądu, inni, że będą musieli oddać to, co zagrabili. W końcu dociera zarówno do rodzin kopaczy jak i samych kopiących, dociekając powodów i motywów, ale też nieskrywanie czekając na uczucie skruchy i winy, które ani razu się nie pojawia. Ofiary obydwu obozów nazywane są Ickami, Żydkami lub określane bezosobowo, z każdej wypowiedzi wyłania się powszechne przyzwolenie na tego typu zachowania.

 

Refleksja wyłącznie po stronie czytelnika


Autor stawia tezę, w której rozumiemy, że okradanie grobów i pozostałości po więźniach obozów koncentracyjnych dyktowane są biedą, ale też w żaden sposób nie szykanowane w społeczności. Niemożliwym jest, by mieszańcy pobliskich miejscowości nie wiedzieli o tym, co dzieje się w obydwu obozach koncentracyjnych, sami kilkukrotnie wspominają, że na zewnętrznych stronach okien osadzał się tłuszcz, który z pewnością był ludzki. Tym dziwniejsze okazuje się przyzwolenie na rozkopywanie pozostałości obozu w poszukiwaniu kosztowności zostawionych przez więźniów. Wieści o złocie i bogactwach szybko roznoszą się po okolicznych miejscowościach, jedna kobieta znajduje na terenie obozu w Sobiborze złoty pierścień i płacze ze szczęścia, że rodzina będzie mogła kupić sobie za to krowę. Wkrótce kilka rodzin “zawodowo” zajmuje się przekopywaniem terenów, bywa, że niektórzy chłopcy rzucają szkołę, by pomagać starszym braciom i ojcom.

Prowadzone procesy sądowe przeciwko grabieżcom z lat 50. wskazują, że sprawy traktowane były niezwykle pobieżnie, od niechcenia. Terenów obydwu obozów nie zabezpieczono ani nie odgrodzono przez 45 lat po wojnie. Autor dowiaduje się całego procederu przeszukiwania ziemi, kopania, płukania piachu i pyłu, a także “rąbanki”, czyli odcinania głów od tułowia, by w ten sposób wygodniej wyrwać złote zęby ofiar. Język jakim posługują się rozmówcy Reszki jest bezosobowy, pełen uprzedmiotowienia dla więźniów. Przerażające jest to, że osoby uznające martwych więźniów za nie-ludzi nadal żyją w naszym kraju, a ich dzieci szczycą się za co i w jaki sposób pozyskały fundusze na podstawowe potrzeby. Kilkoro z nich chwali się gdzie sprzedało biżuterię, którą znaleźli, niektórzy bez ogródek opowiadają o tym, jak wręczali je dziewczynom, prosząc je o rękę.

Tree obraz autorstwa freepik - www.freepik.com

Uhtred tym razem w roli rycerza doskonałego

Nic nie wieści końca sagi

Bernard Cornwell przez długi czas nie uciszał plotek jakoby saga o Bebbanburg zmierzała do niechybnego końca. Nic bardziej mylnego, okazuje się bowiem, że historia nabiera nowego tempa, a przygody Uhtreda zdają się nie mieć końca. W Miecz królów. Wojny wikingów. Tom 12 pojawiają się nowe wątki Wikingów, którzy non stop prowadzą swoje walki, tym razem nie poprzestając na przeciwnikach z jednej strony, ale wrogo nastawiając się zarówno do ludzi z południa, jak i z północy. Główny bohater nie będzie miał ani chwili na odpoczynek, a jego ukochana ojczysta ziemia, chociaż odzyskana tom wcześniej ze szponów złego władcy, nie będzie miała spokoju i trzeba non stop walczyć o jej utrzymanie. Tym razem potyczki będą miały charakter wojny podjazdowej, z kryminalną zagadką w tle. Rozpocznie się dość niewinnie, od śmierci kilku rybaków na nabrzeżu. Poza Uhtredem nikt nie będzie w tym upatrywał zbliżającej się wojny. Ten jednak, nauczony wydarzeniami z przeszłości, podejmie natychmiastowe działania, które będą się początkowo sprowadzały do znalezienia nowych sprzymierzeńców i przygotowania się na atak ze strony nieznanego wroga. By tak się stało należy znów wykonać trudne zadanie, które (wiadomo!) może udać się tylko Uhtredowi.

W tej odsłonie bohater pomoże żonie angielskiego króla, Edwarda, która według niego jest zagrożona ze strony przyrodniego syna, który czai się na jej koronę. Postanawia nie dość, że rozwikłać za nią trudną do rozgryzienia sprawę, to jeszcze unaocznić spisek przeciwko niej. Ręce pełne roboty, a w tle przecież nadal pozostaje Bebbanburg, które będzie zaatakowane lada dzień. Czas się kurczy, sił brakuje, ale ostatecznie, po kilku westchnięciach i zaprzepaszczonej nadziei odnośnie upragnionego odpoczynku, Uhtred ruszy do roboty. Po swojemu, z należyta butą i chęcią obcinania głów. Fani serii będą bardziej niż zadowoleni.

Mroczny kryminał z chwilami przerażenia


Od samego początku tomu mamy wrażenie, że goni nas czas, którego mamy zdecydowanie za mało, by wykonać wszystkie potrzebne nam zadania. Atmosfera zagęszcza się, ponieważ przez większość stronic Uhtred będzie brnął powoli, na oślep, nie do końca zdając sobie sprawę z tego co uda mu się ugrać. Oczywiście nie zabraknie klasycznych zwrotów akcji, w których furia bohatera i jego tendencja do psucia rzeczy i mącenia sytuacji przybierze najgorszy z możliwych obrotów. Z jednej strony rozgoryczony wiecznymi niepowodzeniami, z drugiej związany daną przysięgą dociera do momentu, który czytelnicy lubią najbardziej, chwili, w której Uhtred denerwuje się potężnie i wszystko, co będzie robił załatwi za pomocą broni, a nie dyplomacji.

Sam bohater zmieni się nie do poznania w kilku sytuacjach, a napędzi go z pewnością śmierć jednego z bohaterów serii. To doprowadzi nie tylko do nowej, bardzo ciekawie rozpisanej przyjaźni, ale również do smakowicie rozrysowanej batalii finałowej.

Background obraz autorstwa freepik - www.freepik.com

Jak trywializuje się Zagładę

Kobiecy głos w temacie II wojny

Publikacja Zoë Waxman, która na co dzień pracuje w oxfordzkim Instytucie Orientalistyki to książka nad wyraz ważna, wręcz niespotykana. Jej optyka zwrócona jest na zbrodnię ludobójstwa podczas II wojny światowej wyłącznie przez pryzmat przeżyć kobiet, którym udało się ocaleć. W delikatny, nienarzucający się sposób autorka próbuje skonstruować opowieść z perspektywy płci, którą z kolei wiąże z wykonywanymi pracami, sposobem radzenia sobie w realiach nazistowskiego reżimu oraz wplatając ją jako jedną z osi konstrukcyjnych w narracji wojennej. “Kobiety Holocaustu” oddaje głos tym, których w opowieściach o bestialstwie wojny często pomijano, bagatelizowano (https://www.taniaksiazka.pl/kobiety-holocaustu-zoe-waxman-p-1297867.html), z samego faktu słabości wynikającej z faktu, że jest się właśnie kobietą. Trafna i niezwykle szczegółowa analiza zachowań pozwala ułożyć historię kobiet na równi z mężczyznami, bez robienia tego na siłę.

Autorka rozpoczyna swoją książkę od bardzo mocnych zagadnień, nie stroni od tematów trudnych, brutalnych i niezręcznych. Publikację rozpoczyna analiza przyczyn i ilości gwałtów na kobietach, a także innych prób wykorzystywania seksualnego, zarówno w obozach koncentracyjnych jak i podczas okupacji. Ciało staje się przedmiotem, środkiem płatniczym, ale także narzędziem służącym do zapewnienia przetrwania. Temat bagatelizowany przez lata wreszcie ma szansę dotrzeć do szerszego grona odbiorców i zapoczątkować poważny dyskurs o wypaczeniach w traktowaniu więźniarek. Przede wszystkim, co znamienne, nie umniejsza cierpienia podczas Zagłady i nie trywializuje, a wręcz podbudowuje ogrom i skalę cierpienia, pokazując narody pokrzywdzone przez nazistów w szerszym kontekście.

Zrozumienie krzywdy

Autorka stara się poruszyć wszystkie tematy, które nie są poruszane w globalnych opracowaniach wojennych, którym nie poświęca się seminariów i publikacji. Jej feministyczny wydźwięk z pewnością pojawia się w zagadnieniach, o które nikt wcześniej nie pytał. Jak kobiety radziły sobie z ciążą i macierzyństwem? Czy zawsze decydowały się na nie z własnej woli? Jak radziły sobie z atakami, seksualnością czy okresem? Poruszanie tych tematów wcale nie wskazuje słabości kobiet jako takich, wręcz przeciwnie, pokazuje całą paletę dodatkowych zmagań i trosk, z którymi musiały walczyć w pojedynkę.

Ważnym jest, że Waxmann oddała głos ocalonym, które same wypowiadają się w poruszanych w publikacji kwestiach. Dzieląc się doświadczeniami wskazują jak wiele musiały przejść i jak różna była ich droga, wybory i sposoby radzenia sobie z trudnościami. Co ważne, książka nie oddaje głosu wyłącznie pokrzywdzonym, ale też oprawczyniom i zwykłym Niemkom, które również nie miały sielankowego życia.

Tree obraz autorstwa freepik - www.freepik.com